A może znów zaczynam żyć…Tak to by było piękne prawda?

Ostatnio miałam przysłowiowy kołowrotek w moim życiu…raz szczęśliwa a raz smutna…to co jest teraz to…pomiędzy tym co czuję, a tym co chce żeby było…wybór trudny ale chce spróbować…

Mam kolegę, który jest fajny. Przystojny, miły, koleżeński i jest naprawdę spoko gościu. Mam z nim dobry kontakt co mi się coraz bardziej podoba. Fakt, zamierzam jego nieco lepiej poznać…Nic na siłę :-) Jak narazie były 3 spotkania i jest już coraz lepiej…Oby tak było dalej…:-)

Chciałabym móc kiedyś powiedzieć, że jestem naprawdę szczęśliwa. Czas pokaże….Trzymajcie kciuki :-) :-) :-)

W moim życiu pojawił się facet…byliśmy niecałe 4 miesiące…myślałam , że to może w końcu ON…jednak się pomyliłam…:-(((

Mam pecha mówmy sobie szczerze…:-( Twierdził , że zakochał się we mnie…ja w to uwierzyłam naiwna…

Jednak był INNY…czułam się kochana, podziwiana, było to „coś” co chciałam poczuć…mówi się , że to ta jedyna prawdziwa miłość…No coś w tym było…

Jednak zerwał bez powodu…to była masakra…:((( Co z tego , że się starasz jak nikt tego nie doceni? Czas w końcu zadbać o samą siebie…

Jak mam to podsumować…istna tragedia…zerwał i ma czelność po tym wszystkim się odzywać do mnie…szok…

Nie wierzę już w nic…pasuje na kolejne miesiące z facetami, uczuciami itd. Czas stać się oziębłą, wyrachowaną s..ą

Życie…układanka…puzzle…rozsypane szkło…a Ja wiecznie szukam złotego środka, żeby to wszystko poskładać w całość…

 

Moje życie jest puste bez miłości…jakoś dziwnie się funkcjonuje…a nie wiem…Pan Rumianek mówmy sobie szczerze olał mnie na całej linii…no cóż jego strata a nie moja…obiecałam sobie już dawno, że ja za facetami latać już nie mam zamiaru i tak też robię…

Wolę być sama niż być z jakimś kretynem…Samotność no jest złym stanem lecz pomaga mi zachować równowagę pomiędzy tym co dobre , a tym co złe…Teraz widzę to co dawniej nie byłam w stanie zauważyć…tzn. jak ludzie potrafią się zmienić pod wpływem innej osoby…

Nie rozumiem jednego jak można też kogoś osądzić na podstawie błędnej interpretacji….ale to zupełnie inna sprawa już…

Ogółem to w końcu chyba zaczynam żyć…tak jak może tego chciałam :) z tym, że na razie bronię się tego z całych sił…nie wiem po co…życie jest krótkie, a ja no nie wiem…bronię się przed uczuciami…

Tak jak na początku napisałam życie…układanka…tak moja układanka brakuję mi jednego ważnego elementu…MIŁOŚĆ…co do puzzli to ten jeden jedyny też brakujący element to ON- facet z którym zamierzam być w przyszłości…no a co do rozsypanego szkła to jestem JA…złoty środek istnieje, bo to wszystko da się poskładać w jedną całość :) Pytanie: kiedy???

No i zaczekałam na Niego…opłacało się…Spotkanie odbyło się już jakiś czas temu…Teraz codziennie piszemy do Siebie…i oboje liczymy na powtórne spotkanie…Co z tego wyniknie? Nie wiem…Czas pokaże….

Nazwę Go Rumianek żeby nie pisać ciągle On…Zatem Pan Rumianek po latach zmienił się…dobrze sobie wygląda i nadal jest taki Sam…Może z biegiem lat coś w Nim pękło…no jak we Mnie w sumie też…Trudno Mi odczytać Jego sygnały czy Ja Jemu się podobam…Mniejsza o to…ważne, że odzyskałam przyjaciela :) i to jest najpiękniejsze…

Życie potrafi zaskoczyć…ale czasami też pozytywnie … Powinniśmy przyjmować to co los nam zsyła…bo lepszej szansy możemy już nie dostać…

Kończę tak dzisiejsze moje rozmyślania… :) :) :)

 

Jestem rozbita na milion kawałeczków…tam w głębi serce próbuję bić lecz ono też nie daję rady…Co się dzieję ze mną???? To jest jak pukanie do bram, ale nikt nie otwiera…Zatem trzeba oknem się dostać lecz za wysoko…za trudno…za…Sama już nie wiem co czuję, co myślę…Czy to jest tylko przyjaźń…czy to jest już miłość…kochanie…

Takim wstępem zaczynam moje dzisiejsze rozmyślania…Faktycznie tak się czuję od kilku dni…A zaczęło się niewinnie…Przypadek sprawił, że znalazłam Go wśród miliona innych, a jednak On przykuł moją uwagę….Słodziak cóż, pojęcie względne….A jednak to On właśnie On :) otworzył moje serce….To może dziwne, ale na jego smsy reaguje uśmiechem…Gdy nie piszę do mnie to  wkurzam się… :) Czyżby??? Już wczoraj koleżanka zauważyła, że chyba mi się podoba….Cóż…Nie wiem…Motam się z tym sama jak na razie…Udaję przed nim najlepszą kumpelę taką do pogadania czy żeby pisać smsy :) Oczekuję jednego- spotkania i rozmowy w cztery oczy :) Tak wiem ja powinnam zaproponować…ale już to zrobiłam z dwa razy i co? Wycofuję się rakiem…dlatego postanowiłam, żeby to On sam doszedł do tego i wyszedł z propozycją spotkania się :) Cóż zaczekam pewnie sporo czasu, ale poczekam…

A czemu zaczekam? Dobre pytanie i dobra odpowiedź zaraz będzie….Zaczekam na niego tak jak kiedyś On na mnie czekał…

C.d.n.

To uczucie gdy cały świat jest przeciwko Tobie…Niby nic się nie dzieję, ale masz dość…Ja właśnie tak mam…Chciałabym tak móc w końcu gdzieś wyjechać, jak najdalej stąd…Uciec od samotności…Powoli już zaczynam odczuwać brak tej drugiej osoby…Byłoby miło jakby ktoś się tak interesował tym jak mi minął dzień…No i w sumie nie tylko to…ogólnie…

Jak na razie nic mi w życiu nie wychodzi…Mam nadzieję, że przyjdzie czas w którym będę szczęśliwa…

P.S. Życie potrafi być przewrotne, zmienia się jak w kalejdoskopie…raz jest dobrze, a raz jest źle…Z tym, że to my sami decydujemy co będzie dalej…

Mam dziś ogromnego doła…:( Oblałam egzamin państwowy na prawo jazdy…:( Mówi się trudno…:( Podchodzę za 2 razem….ale to za niecałe 2 tygodnie…Mam nadzieję, że teraz dam radę i zdam…

A tak poza tym to nie widzę żadnych perspektyw na to, żeby moje życie jakoś ruszyło z miejsca…:( Fakt żyję spokojnie, bez nerwów itd. ale poza tym nic się nie dzieje w moim życiu…Taka stagnacja…Co za porażka życiowa :(

Nawet nie mam weny do pisania…Poddaję się :( :( :(

Szczęście cóż to jest…? Czy można być szczęśliwym będąc singlem/singielką z wyboru…? Czy samotność może nas dobić…?

Nie zawsze jest tak jakbyśmy tego chcieli…Czasami życie płata nam figla i stawia nam na drodze kogoś na kogo byśmy nawet nie spojrzeli…A bo nie jest przystojny…Nie wygląda jak z okładki itd.

Czasami warto spojrzeć przez inny pryzmat niż ten nasz obecny…Czemu tak piszę? Życie nauczyło mnie pokory…Mając to dzisiejsze doświadczenie życiowe wiem co bym zmieniła te kilkanaście lat wstecz…Byłam w związku bez przyszłości…Liczył się ON i jego siłownia…Pytanie gdzie ja tam byłam? Byłam typową kurą domową…”przynieś, podaj, pozamiataj” a wdzięczności za grosz nie miał dla mnie. Potrafił tylko podsumować mnie, że to przecież nic wielkiego, że jest posprzątane, że obiad jest na stole gotowy, że zakupy zrobione itd.

Z roku na rok stawałam się coraz to bardziej jego gosposią/sprzątaczką można było tak to nazwać…Czułość zapomnij….Okazywanie uczuć zapomnij…Wychodzenie razem do kina, spacer bądź cokolwiek byleby coś razem robić zapomnij….Przykre lecz niestety prawdziwe…:(

Do czego zmierzam…Otóż nie należy nikogo skreślać na początku…Niech się najpierw wykaże, a potem już będzie wiadomo czy nadaje się na twojego partnera/partnerkę czy też nie…Czasami są ludzie dobrzy, a my ich nie doceniamy, bo wolimy tych, którzy są bezczelni i pokazują swoją władze…Ja tak miałam wolałam bezczelnego typa, który pokazywał swoją władzę no i mi ładne piekło w życiu zgotował :(

Podsumowując moje dzisiejsze rozmyślania…Samotność owszem może dobić, ale to od nas zależy czy chcemy pozostać w tym smutnym stanie czy nie…Ja jestem szczęśliwą singielką z wyboru i dobrze mi z tym :) A co do szczęścia to objawia się ono w różnoraki sposób :) Dla mnie szczęście to życie w spokoju, bez nerwów….

Jak to jest być szczęśliwym? Nie wiem…ale tak się czuję :) Trudno mi to opisać, bo sama jeszcze nie wiem… czy właśnie to jest ON…Sam mnie znalazł po 4 latach i teraz zabiega o moje względy…Rozumie mnie i to przez co przeszłam…Gdyby był tylko moim przyjacielem jak to było te 4 lata wstecz to nasza relacja całkiem inaczej by wyglądała…a teraz? Zaskoczenie? ON chce spędzać ze mną każdą chwilę, pisze do mnie, a nawet zaproponował wyjazd :) a gdzie? tajemnica… :) Jak na przyjaciela to bardzo mu zależy na mnie…

Może w końcu szczęście się uśmiechnęło do mnie? Może właśnie mam wyjechać tam, odpocząć, zapomnieć no i zaszaleć he właśnie z NIM…Zapowiada się superowa majówka he :)

 

Dzień jak co dzień…jednak ktoś zawsze musi mi go zepsuć :( Nie lubię wracać do przeszłości, do tego co było…Postanowiłam być sama, bo nie wytrzymywałam już tego co mi mój były robił…Miałam już dość poniżania, poniewierania i to, że byłam ofiarą przemocy domowej!!! Ciekawa jestem kto by to wszystko wytrzymał? Raczej każdy z nas pragnie żyć spokojnie, szczęśliwie i nie bać się o swoją przyszłość…Jest mi ciężko wysłuchiwać czegoś, co się należy właśnie mojemu byłemu….To on sprawił właśnie, że związek się rozpadł…a czemu? Właśnie…Otóż ma po dziś dzień obsesję he tak można nazwać na punkcie swojej sylwetki…No to niech ma he he Najlepiej niech zamieszka w siłowni :D będzie miał blisko….Teraz niech się wyżywa na urządzeniach jak mu mało…lub worek treningowy zamontuje sobie…

Co to za czasy w ogóle….prawdziwej miłości nie ma są jakieś kopie!!! Trudno trafić na normalnego faceta z normalnym podejściem do kobiet!!! Masakra jednym słowem…Rozumiem każdy pracuje, ale żeby nie znaleźć czasu dla swojej kobiety? Przerabiałam to właśnie ten brak czasu…Głupie 5 minut by się zapytać: Hej jak Ci minął dzień? Jak się czujesz? Skoro nie miał czasu na swoją kobietę, to po co mi głowę zawracał ja się pytam???

Eh…co za życie…Ważne, że moje piekło się skończyło. Jedyne co mi pozostało to blizny z przeszłości, które się goją jak widać powoli. Jednak to minie. Mam nadzieję, że pewnego dnia spotkam swoją prawdziwą miłość, dla której warto żyć…