Dzień jak co dzień…jednak ktoś zawsze musi mi go zepsuć :( Nie lubię wracać do przeszłości, do tego co było…Postanowiłam być sama, bo nie wytrzymywałam już tego co mi mój były robił…Miałam już dość poniżania, poniewierania i to, że byłam ofiarą przemocy domowej!!! Ciekawa jestem kto by to wszystko wytrzymał? Raczej każdy z nas pragnie żyć spokojnie, szczęśliwie i nie bać się o swoją przyszłość…Jest mi ciężko wysłuchiwać czegoś, co się należy właśnie mojemu byłemu….To on sprawił właśnie, że związek się rozpadł…a czemu? Właśnie…Otóż ma po dziś dzień obsesję he tak można nazwać na punkcie swojej sylwetki…No to niech ma he he Najlepiej niech zamieszka w siłowni :D będzie miał blisko….Teraz niech się wyżywa na urządzeniach jak mu mało…lub worek treningowy zamontuje sobie…

Co to za czasy w ogóle….prawdziwej miłości nie ma są jakieś kopie!!! Trudno trafić na normalnego faceta z normalnym podejściem do kobiet!!! Masakra jednym słowem…Rozumiem każdy pracuje, ale żeby nie znaleźć czasu dla swojej kobiety? Przerabiałam to właśnie ten brak czasu…Głupie 5 minut by się zapytać: Hej jak Ci minął dzień? Jak się czujesz? Skoro nie miał czasu na swoją kobietę, to po co mi głowę zawracał ja się pytam???

Eh…co za życie…Ważne, że moje piekło się skończyło. Jedyne co mi pozostało to blizny z przeszłości, które się goją jak widać powoli. Jednak to minie. Mam nadzieję, że pewnego dnia spotkam swoją prawdziwą miłość, dla której warto żyć…

Święta, święta i po świętach…Czas wrócić do szarej rzeczywistości i do obowiązków. Jednak w święta miło było wspominać dawne czasy z dzieciństwa przy stole :) każdy zaraz wesoły był :) Nie ma jak to spotkania rodzinne, zwłaszcza w święta :)

Zmieniając temat…Poznałam tego sympatycznego faceta :) Jest bardzo wesołym, miłym, kulturalnym chłopakiem :) Przy nim nie można się nudzić to na pewno he :) Pan sympatyczny jednak wstydzi się…Nie wiem jak mam go ośmielić? W sumie to wiem tylko tyle o nim co zdołałam się dowiedzieć na spotkaniu…Będę próbować dalej… jest w końcu sposób, żeby się otworzył…tylko ja nie wiem jaki, ale spróbuję :)

Jest iskierka nadziei w moim życiu, która daję mi siłę w sobie :) Już dawno nie czułam się tak dobrze :) Może nie uśmiecham się zbyt często, ale może niedługo będę miała powody właśnie do śmiechu… :)

Długo już nie pisałam, choć chciałam to czasu mi na to zabrakło…Teraz mam moje jazdy samochodem z moim instruktorem he bardzo ciekawy gość :) W sumie to niedługo spotykam się z moją koleżanką, z którą nie widziałam się ładnych kilka lat…Mało tego mam poznać sympatycznego faceta :)

Moje życie powoli nabiera barw…każdy kolejny dzień jest dla mnie inspiracją, żeby walczyć. Już nie patrzę wstecz, bo tam nic mnie miłego nie spotka…Minęły dwa długie miesiące po tym bolesnym jak dla mnie rozstaniu, ale wyciągnęłam z tego wnioski. Wiem, że nie należy ufać tak bardzo, bo ktoś może cię zranić…Zaufanie rzecz cenna, a jakże krucha, łatwo można stracić w oczach, a zwłaszcza ukochanej osoby…no i on właśnie już dawno stracił moje zaufanie…Bym mogła wymieniać w nieskończoność, ale nie tędy droga…Moja droga prowadzi do szczęścia i teraz o to będę dbała…o moje małe szczęście :)

No i choroba mnie dopadła…Wszystko wszystkim, ale z grypą nie wygrasz :) Już 3 dzień się meczę…no ale bynajmniej poleniuchowałam sobie przez ten czas w łóżku :) Jutro w końcu muszę  wrócić do szarej rzeczywistości i obowiązkowo muszę pojawić się na moich wykładach z prawa jazdy na teorii :) Straciłam tylko jeden dzień, ale jakoś to nadrobię :)

A tak zmieniając temat to jestem szczęśliwą singielką :) żyję z dnia na dzień, nic nie planuję…po prostu żyję :) Może czasami rozmyślam „co by było gdyby…” , ale zaraz pukam się w czoło i karce sama siebie za takie głupie myślenie…bo niby czemu miałabym dać mu szansę?wrócić do niego? Za to co mi zrobił należy mu się tylko hańba, a nawet może i sąd. Dziś właśnie przeglądałam na forum różne wpisy dziewczyn/kobiet, które były, bądź są nadal w sytuacji podobnej do mojej…Przykro się czyta jak ktoś ma tak źle w życiu…Niech licho bierze tych frajerów, którzy właśnie tak postępują z własnymi kobietami…Czy są jeszcze prawdziwi mężczyźni, którzy by szanowali kobiety?

Mija drugi tydzień odkąd jestem sama…Uwolniłam się od niego…Teraz powoli układam sobie życie na nowo…Z początku było mi trudno, lecz obecnie poszukałam sobie takiego zajęcia, że nie mam czasu myśleć o tym co było…Myślałam,że nie dam rady…Myliłam się, jestem silną kobietą…Miałam dość jego i tego,że cały świat obraca się wokół jego chorej obsesji,którą nazywał pasją…Początki naszej miłości były cudowne jak w każdej nowej miłości, lecz z czasem to zaczynało się psuć…Kłótnie były coraz częściej, używał już nawet agresji i dochodziło do przemocy…Stałam się ofiarą przemocy domowej…Wybaczałam tyle razy, że naprawdę szkoda gadać….Lecz ile można?Ile można wytrzymać każde uderzenie bądź poniżenie…?Właśnie i ja już tego nie wytrzymałam…Uratowałam siebie i własne życie przed tym człowiekiem…Teraz żyję sobie spokojnie…Czas zacząć moje nowe szczęśliwe życie :)

Szukam samej siebie w tym fałszywym świecie pełnym obłudy,kłamstw,braku zainteresowania…Zapomniałam jak to jest być już szczęśliwą…Poświęciłam cały swój czas na nieodpowiednią osobę…Teraz dopiero widzę,że moje życie to pasmo niepowodzeń,straty czasu a co najważniejsze nie ma prawdziwej miłości…Człowieka,którego kocham nie obchodzi to jak się czuję, moje potrzeby są dla niego zupełnie nie ważne…Zauważyłam, że liczy się tylko ON…Ja gasnę przy nim z dnia na dzień….To co kiedyś było moją pasją dziś jest już tylko marzeniem…